| Farewell, my lovely |
| ::dybuk:: ::log in:: 2010 luty styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec maj kwiecień luty styczeń 2008 grudzień listopad październik sierpień lipiec luty styczeń 2007 grudzień październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń |
Ukraina zwycięży![]() Ukraina zwycięży! Akurat. farewell-my-lovely 2010-02-06 22:29:07 skomentuj (0) Tak to Planowałem napisać coś o przedwyborczej kampanii na Ukrainie, którą miałem okazję obserwować przez czas jakiś, ale uświadomiłem sobie, że nie padnie tam ani jedno słowo o dziewicach, a zatem zainteresowanie będzie dążyło do zera, więc postanowiłem sobie darować. farewell-my-lovely 2010-01-17 19:29:32 skomentuj (1) Truck S. Gdyby zależało mi na oglądalności, powinienem częściej pisać o dziewicach, bo wtedy oglądalność skacze. Jakiś czas temu zostałem wrobiony w opiekę nad zatrudnionym na okres próbny świeżakiem. Podobno trzeba było gościa oprowadzać po tajemniczych dróżkach i wdrażać go w niezbędne arkana. Na koniec zaś sporządzić należało opinię z przebiegu. Ponieważ do tego rodzaju wymysłów stosunek mam specyficzny, opinia w części opisowej zaczynała się słowami Nowoprzyjęty X.Y. pracuje szybko i dokładnie. Daje się zauważyć zapał i szczere zaangażowanie. Razem z imieniem i nazwiskiem zachował się nawet rytm oryginału. Byłem ciekaw, czy otrzymam jakiś feedback, ale ani sam zainteresowany, ani przełożeni, ni panienki z HR żadnego nie zapewniły. Albo nawet nie przeczytali tego kwita, albo nie dostrzegli aluzji, albo nie uznali za stosowne podzielić się wrażeniami. Ha, cóż. farewell-my-lovely 2009-12-09 21:04:35 skomentuj (2) Daszeńka* Przeglądając piosenkopodobne wytwory przemysłu rozrywkowego z terenów bywszego CCCP trafiłem na teledysk, występująca w którym wokalistka gdzieś kiedyś obiła mi się już o oczy. Okazało się, iż była to Daria Astafieva (Дарья Астафьева), na którą uwagę zwróciłem dawno temu, gdy jeszcze chciało mi się oglądać cudze fotografie. Była wówczas modelką, popularną na rosyjskojęzycznych portalach fotograficznych. Popularną zasłużenie, albowiem łączyła urodę w stylu Angeliny Jolie z posągowymi kształtami ciała, którego nie wstydziła się odkrywać przed obiektywem. Okazało się, że od tamtej pory zdążyła zrobić pewnego rodzaju karierę, stając się ukraińską celebrity. Początkowo dorabiała sobie jako modelka, m. in. pozując do erotycznych aktów i filmów Peterowi Hegre, uczestniczyła w ukraińskim Idolu, została piosenkarką, wraz z Julią Kawtaradze tworząc duet NikitA (НикитА). Obie te dziewczyny zostały twarzami ukraińskiej kampanii reklamowej polskiej wódki "Sobieski". Daria pozowała również do ukraińskiego Playboya (sesja ukazała się także w polskim wydaniu), aż wreszcie wpadła w oko samemu Hughowi Heffnerowi i została playmate jubileuszowego wydania z okazji 55 rocznicy amerykańskiego magazynu. Jakie show urządziła Dasza podczas gali z tej okazji, można sobie wyguglać, jeśli kto ciekaw. Dziadek polubił ukraińską krasunię tak bardzo, że aż przygarnął bidulkę i pozwolił jej zamieszkać w swojej skromnej chatce. Tak jak Polacy się szczycą Małyszem lub Kubicą, tak Ukraińcy, zakompleksieni równie mocno, a może i bardziej od nas, dumni są ze swoich krajan, którzy osiągnęli taką czy inną rozpoznawalność za rubieżą, zwłaszcza daleko w kierunku zachodnim, na przykład bokserami Klyczko, piosenkarką Rusłaną czy właśnie ukraińską sex-bombą. Dlatego powrotowi Daszy z the Playboy Mansion na ojczyzny łono towarzyszył medialny szum, czego ślady można znaleźć w internecie, niekiedy dość ciekawe dla rozumiejących język. Ku radości jednej, zmartwieniu drugiej, a uldze trzeciej połowy wielbicieli, Daria porzuciła karierę muzyczną, poświęciwszy się pełnoetatowemu plejmejtowaniu. Poniżej Zajczik (Зайчик), jeden z klipów grupy Nikita: Daria występuje w ciemnym płaszczyku, a później w sukience z rękawami. Wspominałem kiedyś, że rosyjski język, pozbawiony polskich chrzęszczących i zgrzytających dźwięków, przy odpowiedniej modulacji w kobiecym wykonaniu potrafi być szalenie zmysłowy, a na myśli miałem mniej więcej to, co można usłyszeć tu przed refrenem, to jest przed słowami "ja zawu tiebja zajczik, puszystyj moj zajczik..." Niestety, ukraiński, bliższy polskiemu, nie dźwięczy już tak ładnie w moim uchu. Dla porządku wspomnę też, iż Julia Kawtaradze (biały płaszczyk) ma oczy niczym postać z mangi czy innej anime. ----------- * Daszeńka albo żywot szczeniaka - tytuł książki Karela Čapka, na podstawie ktorej zrealizowano film dla dzieci, emitowany w TVP za czasów brzydkiej komuny. farewell-my-lovely 2009-11-29 15:26:04 skomentuj (0) Dylemat Wieczory kina hiszpańskojęzycznego, które urządzamy sobie u mnie ostatnio z koleżanką, nie skończyły się jeszcze w łóżku, chociaż coś wisi w powietrzu i nie jest to kandelabr. Koleżanka ma nieszablonową urodę, długie nogi, ładne wcięcie w talii, szczupłe ciałko, mały biust i pupę, którą mogłaby spokojnie łupać krzemienie. Intuicja ostrzega mnie jednak, że koleżanka, mimo swych niemal trzydziestu lat, nadal jest dziewicą lub praktycznie-rzecz-biorąc-dziewicą. Tak wynika w każdym razie z jej ogólnego spłoszenia, króliczej bierności oraz cedzonych oszczędnie i niechętnie opowieści o jednym jedynym związku z mężczyzną, związku sprzed lat dziesięciu, w dodatku korespondencyjnym. Nie wiadomo zatem, czy cieszyć się, czy uciekać, jeśli intuicja mnie nie myli. farewell-my-lovely 2009-11-22 14:50:11 skomentuj (3) |
Oko za oko,
ząb za ząb, |